Strona Główna Epoki i style Biżuteria Majów

Biżuteria Majów

981

Wielokrotnie pisaliśmy, że biżuteria to nie wymysł naszych czasów. Ozdabianie ciała towarzyszy człowiekowi od wieków. Biżuteria, od prostych form z paciorków, piór czy kości zwierząt, z czasem rozwinęła się we wspaniałe, ociekające złotem precjoza. Warto jednak przyjrzeć się bliżej błyskotkom, które nosili nasi przodkowie.

Mieszkańcy Ameryki, potomkowie człowieka paleolitu ze Starego Świata, dali początek licznym ludom, które po wielu wiekach osiągnęły wysoki poziom rozwoju politycznego, społecznego i kulturowego. Oprócz rozwoju rolnictwa, sposobów liczenia czasu czy pisma, rozwinęła się też architektura, ceramika i oczywiście sztuka, w tym jubilerstwo.

Kultura Majów jest jedną z najbardziej interesujących i tajemniczych kultur na kontynencie amerykańskim i być może też najbardziej z nich rozwiniętą. Jej najświetniejszy okres przypadł na I tysiąclecie n.e. i dzięki niej starożytni Majowie zyskali we współczesnej nauce miano Greków Nowego Świata. Obecnie jest to ludność tubylcza, przede wszystkim wiejska, która zamieszkuje południową część Meksyku (zwłaszcza Jukatan), oraz Gwatemalę, Belize, Honduras oraz Salwador. Majowie stanowią największe skupisko ludności indiańskiej na północ od Peru, a ich liczba przekracza dwa miliony. Posługują się kilkoma odmianami języka maja, z których najważniejsze to: yucatec, chontal, itzá, quiché i lacandon. Na tle pozostałych grup ludności autochtonicznej obydwu ameryk Mojowie stanowią niezwykły wyjątek, gdyż mimo trwających pół tysiąclecia, wspartych przemocą wpływów cywilizacji hiszpańskiej, a później hiszpańsko-meksykańskiej, ocalili swą narodową jedność, język i starożytną kulturę. Niestety z dawnej cywilizacji Majów pozostało niewiele. Jak pisze Michael D. Coe w książce „The Maya”: „Prawie wszystko co wiemy na pewno o upadku klasycznej cywilizacji Majów, sprowadza się do tego, iż jesteśmy pewni, że upadła. Przypuszczenia o przyczynach tego wydarzenia, to już tylko spekulacje.”

Przyczyny tego nagłego upadku mogły być różnorodne: załamanie gospodarcze, które spowodowało niedobór pożywienia i śmierć głodową wielkich mas ludności, wielka epidemia (np: febry), rewolucja społeczna (czyli bratobójcza wojna warstw ubogich z warstwami posiadającymi), wielki trzęsienie ziemi, połącząne z wtargnięciem morza w głąb lądu, lub nawet zakłócenie równowagi płci (brak kobiet, a więc i potomstwa). Niemniej wcześniej Majowie żyli i mieli się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Najwyższy poziom naukowy i techniczny osiągnęli w okresie klasycznym, czyli w latach 250 – 900.

Kultura materialna pozwala badaczom na dokładne poznanie danej cywilizacji. W końcu przedmioty do użytku codziennego, takie jak ceramika czy biżuteria, wiele mówi o ich użytkownikach. Dziś wiemy, jak wyglądało życie Majów. Uprawiali kukurydzę, pili czekoladę z chili, grali w pelotę kauczukową piłką , a stawką w tej grze było życie. Składali też krwawe ofiary bóstwom i prowadzili między sobą nieustanne walki. A jednak przywiązywali ogromną wagę do życia pozagrobowego, z którym wiązało się bogactwo luksusowych darów, składanych do grobu wraz ze zmarłym.

Przedmioty te wytwarzano z jadeitu, krzemienia, nefrytu, obsydianu i innych twardych kamieni. Jadeit ceniony był nie tylko przez majów. Przez całe tysiąclecia czczono go w różnych kulturach, między innymi w Chinach czy na Nowej Zelandii. Tego połyskującego, zielonego kamienia używano do wyrobu narządzi i ozdób, a do dziś uważa się, że przynosi szczęście, zdrowie i równowagę duchową. Majowie uważali, że kamień ten jest magiczny, mogący zapewnić opiekę bogów oraz bogactwo i powodzenie. Aztekowie zaś ustanowili nawet podatek płatny w jadeicie. Jadeit trafił do Europy właśnie prosto z Ameryki Południowej, przywieziony przez hiszpańskichh konkwistadorów.

Z kolei obsydian jest najbardziej znaną skałą wulkaniczną o szklistym wyglądzie. Indianie wytwarzali z niego talizmany i biżuterię. Jego odmiana znajdowana w Meksyku i Arizonie nosi więc nazwę „Łzy Apacza”.

Różnorodność kształtów, które tworzyli, była wręcz nieskończona: figurki, nauszniki, pektorały, korale, maski. Niektóre z nich miały znaczenie czysto ceremonialne. Umieszczano je jako ofiarę pod stelami i budowlami. Inne były używane w ciągu życia i zakopywane wraz ze swym użytkownikiem po jego śmierci. W rytuałach pogrzebowych rzadziej występowały maski, tworzone również jako mozaiki z jadeitu, muszli i obsydianu. Odnaleziono także liczne przedmioty ozdobne: korale, wisiorki i pektorały, używane przez elitę i wytwarzane z wymienionych minerałów. Niektóre służyły wyłącznie ceremoniom świeckim bądź religijnym, lecz duży procent stanowiły ozdoby towarzyszące swemu właścicielowi do grobu. Do dnia dzisiejszego dotrwały jedynie niektóre wyjątkowe pozostałości, pozwalające przypuszczać, że znaczna część przedmiotów artystycznych wchodzących w skład darów grobowych, zarówno codziennych, jak i wyjątkowych, była tworzona z drewna, uzyskiwanego z drzew rosnących w zróżnicowanych środowiskach. To, co zachowało się pomimo upływu czasu i wpływu klimatu w rzeźbionych nadprożach świątyni Tikalu, ukazuje ten sam tym scen, które pojawiają się na innych podłożach, jak ceramika czy kamień wapienny. Liczne przedmioty – nauszniki, miotacze strzał, berła i figurki – odnaleziono także w Świętej Studni w Chichen Itza, gdzie zachowały się dzięki temu, że pozostawały w wodzie.

Kobiety Majów zajmowały się tak naprawdę wszystkim. Zdobywały opał, gotowały, zajmowały się polityką i potomstwem i wytwarzały ceramikę oraz biżuterię. Spod ich rąk wychodziły cuda, takie jak naszyjnik z 48 paciorkami ze złota, połączonymi głowami jaguara, który znaleziono w ofierze grobowej Iximch. Majowie z Gwatemali zaczęli się zajmować metalurgią dopiero na początku wczesnego okresu poklasycznego, pod wpływem rzemieślników Meksyku i Ameryki Południowej.

Majowie nigdy nie tworzyli jednego narodu, lecz oddzielne królestwa, które czasem ze sobą walczyły. Było to typowe dla Mezoameryki, gdzie podstawową jednostką było miasto-państwo z osobnym władcą. Na ogół – a Majowie nie byli tym wyjątkiem większe miasta podbijały słabszych sąsiadów i zawiązywały polityczne sojusze.

Nie wiadomo, czy Ten, który niesie ogień, trafił również do prowincjonalnego Nakum, ale teotihuacáńskie wpływy widać tu wyraźnie. W jego południowej części wzniesiono dziedziniec, otoczony platformami w charakterystycznym dla Teotihuacán stylu. To właśnie w przylegającej do niego kilkunastometrowej piramidzie Polacy natrafili na nienaruszony grobowiec władcy. Jest to pierwszy grobowiec odnaleziony na tym stanowisku i jeden z największych na ziemi Majów (o rozmiarach 4,5 na 1,5 m). Jak to zwykle bywa, odkryto go pod koniec kampanii.
– To był jedyny wykop w moim areale, który nie był związany z wpływami z Teotihuacán, traktowałem go więc trochę po macoszemu – opowiada Koszkul. – Wykonaliśmy go, żeby sprawdzić, czy w tej piramidzie nie ma komór grobowych. Od dawna przypuszczałem, że jeśli na Akropolu w Nakum są jakiekolwiek grobowce, to tylko tutaj lub w sąsiedniej piramidzie. A Źrałka dodaje: – Majowie mieli zwyczaj chowania ważnych osobistości, a także wznoszenia na ich cześć świątyń po wschodniej stronie placów.
Przeczucia archeologów okazały się trafne. – Poszerzyliśmy wykop i naszym oczom ukazały się płyty przykrywające komorę grobową – wspomina Koszkul. – Około północy udało się podnieść jedną z nich. Gdy zobaczyłem naczynia, wiedziałem, że mamy szczęście – grobowiec był nienaruszony.

W grobowcu, datowanym na podstawie ceramiki na koniec VII lub początek VIII w., znajdował się szkielet bardzo zniszczony przez gryzonie. Wokół szczątków leżały setki jadeitowych i kościanych paciorków, trzy misy (w tym jedna z wizerunkiem tańczącego boga kukurydzy), przęśliki (ciężarki tkackie) i wspaniały pektorał z jadeitu (rodzaj naszyjnika). Badacze nie są jednak pewni, czy pochowaną osobą był mężczyzna. No bo co w grobie króla robią przęśliki?
– U Majów tylko kobiety zajmowały się tkactwem – mówi dr Źrałka. – Niestety stan kości jest tak zły, że pewnie nigdy nie dowiemy się, czy mamy do czynienia z nią, czy z nim.

Największym znalezionym skarbem jest pektorał, czyli dziesięciocentymetrowy naszyjnik z jadeitu, przeznaczony do noszenia na piersiach. Majowie cenili sobie ten zielonkawy minerał bardziej niż złoto, toteż na takie ozdoby mogli pozwolić sobie tylko najbogatsi. Po jednej stronie znalezionego w Nakum klejnotu widnieje twarz władcy z bogatym nakryciem głowy, z drugiej – seria glifów. Na czarnym rynku taki drobiazg wart jest nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Nic dziwnego, że Wiesław Koszkul nie rozstawał się z nim ani na chwilę, tym bardziej że zawierał także zapis hieroglificzny, dla nauki po prostu bezcenny.
– Odszyfrowanie tekstu powierzyliśmy jednemu z najwybitniejszych epigrafików – Simonowi Martinowi z University of Pennsylvania – opowiada Źrałka. – Tekst okazał się trudny, ponieważ zawierał bardzo archaiczne glify. Pierwszy z nich oznacza pektorał, drugi to najprawdopodobniej nazwa miasta, trzeci – tytuł królewski. Dwa ostatnie – głowa bóstwa i węża – to imię rządzącego tym miastem władcy. W nazwie miasta pojawia się słowo „woda”, więc król mógł władać ośrodkiem nad wodą, a Nakum leży nad rzeką.
Niestety, pektorał niewiele mówi o osobie, która zabrała go ze sobą do grobu, ponieważ jest kilkaset lat starszy. Najprawdopodobniej był to klejnot rodowy, przekazywany z pokolenia na pokolenie i traktowany jako symbol władzy. Badaczom wydaje się też, że napis został wykonany później niż wizerunek władcy. – Władcy Majów bardzo często odwoływali się do wspaniałych rządów swoich poprzedników, co było dla nich ważną legitymacją władzy – mówi Koszkul. – Wielkość komory grobowej, ogromna liczba jadeitowych paciorków i pektorał świadczą o wysokim statusie zmarłego. A sam pektorał, kto wie, może należał do założyciela dynastii Nakum.
Dotychczas znaleziono w Nakum zaledwie trzy stele z imionami władców, odkrycie Polaków ma zatem duże znaczenie przy rekonstrukcji dynastii rządzących w Nakum. – Ponieważ w posadzce grobu znajdują się pęknięcia, sądzimy, że poniżej mogą być starsze grobowce – twierdzi Koszkul. – Może ta niewielka, porośnięta drzewami piramida była mauzoleum jednej z nakumskich dynastii, a znaleziony przez nas grobowiec należał do ostatniego króla lub królowej? Potwierdzeniem znaczenia tej niepozornej piramidy są znalezione na jej czubku dwa dary ofiarne. Nie było tam śladów ofiar z ludzi, tak jak w Piramidzie Księżyca w Teotihuacán, tylko naczynia, przedmioty z jadeitu, sygnety i paciorki, niemniej świadczą one, że miejsce to odgrywało dla mieszkańców miasta ważną rolę.
Na pewno nie baranki
W chylącym się ku upadkowi królestwie Majów władcy-kapłani, aby przebłagać bogów, składają w ofierze ludzi. Jeden z przeznaczonych na ofiarę wojowników ucieka spod noża celebransa. Tak zaczyna się „Apocalypto” – najnowsza superprodukcja Mela Gibsona, która właśnie pojawiła się w naszych kinach. Wiadomo, że bohaterowie rozmawiają ze sobą w języku jukateckim (forma starożytnego języka Majów), aktorami są rdzenni Majowie, a nakreślona z rozmachem opowieść jest osadzona w realiach historycznych.
Przy okazji różnych spekulacji związanych z „Apocalypto” po raz kolejny rozgorzała dyskusja, czy Majowie składali ofiary z ludzi i dlaczego ich kultura upadła? Badania wykazały, że schyłek ten był długotrwały i spowodowany przez co najmniej kilka czynników. Wielu za najważniejszą przyczynę kresu cywilizacji Majów uznaje przeludnienie i idącą w ślad za nim degradację środowiska. Inni mówią o decydującym wpływie wyniszczających wojen między państwami-miastami. – Z pewnością cały proces upadku był bardzo nierównomierny – podkreśla dr Źrałka. – Na wielu obszarach załamały się duże centra regionalne, a mniejsze ośrodki miejskie, np. Nakum, wykorzystując złą kondycję gigantów, usamodzielniły się i wzmocniły.
Część południowa Nakum, z dużymi placami ceremonialnymi i piramidami, została lepiej przebadana niż mniej reprezentacyjna część północna. Tegoroczne badania Polaków wykazały, że w okresie późnym północna część miasta nie tylko była nadal zasiedlona, lecz nawet ulegała rozbudowie. – Wszystko wskazuje, że w okresie, gdy wielkie Tikal i Naranjo całkowicie się wyludniły, Nakum funkcjonowało w najlepsze – mówi Źrałka. – Obserwujemy tak duży przyrost demograficzny, jakby przeniosła się tutaj cała ludność z podupadających sąsiednich miast. Przypuszczam, że Nakum mogło być nawet stolicą małego schyłkowego organizmu państwowego.
Polskie badania w Nakum potwierdzają zatem, że upadek cywilizacji Majów nie był aż tak gwałtowny i całkowity, jak sugeruje tytuł filmu Gibsona. Na razie badaczom udało się przynajmniej rozstrzygnąć drugą wzbudzającą emocje kwestię: jest już pewne, że Majowie, tak jak inni mieszkańcy Mezoameryki, składali ofiary z ludzi. Może nie byli aż tak okrutni, jak uważający się za wybrańców bogów Aztekowie, ale z pewnością nie przypominali potulnych baranków.
Pokutujące przez lata przeświadczenie, że Majowie byli pacyfistami, to efekt złej sławy Azteków i przekonań sir Erica Thompsona (1898–1975), znanego brytyjskiego badacza Mezoameryki. Ci pierwsi mordowali tak dużo ofiar, że wszyscy inni na ich tle wypadają blado. Thompson natomiast do końca życia lansował teorię – ukutą na podstawie obserwacji Lakandonów, współczesnych potomków Majów – że wszyscy Majowie brzydzili się okrucieństwem. – Dziś zarówno archeologia, jak i zapisy hieroglificzne wskazują, że Majowie nie byli pacyfistycznym ludem, rządzonym przez kapłanów wpatrzonych w gwiazdy. Prowadzili między sobą krwawe wojny i składali ludzi w ofierze – tłumaczy dr Źrałka.
Majowie pozostawili po sobie jeszcze tyle niewyjaśnionych zagadek, że z pewnością starczy ich dla kolejnych pokoleń dr. Jonesów, w tym również naszych znad Wisły.
O cywilizacji Majów, nawiązując do filmu Mela Gibsona „Apocalypto”, pisał Adam Szostkiewicz w „Pomocniku Historycznym”.

Na koniec uspokajamy wszystkich, którzy powołując się na kalendarz Majów, obawiają się, że koniec świata nastąpi w 2012 roku. Otóż nic podobnego.

Jednak archeolodzy, astronomowie i Majowie zapewniają, że jedyne co zagraża Ziemi to deszcz internetowych plotek o dniu zagłady i telewizyjnych programów ”popularno-naukowych” z cyklu ”Czy w roku 2012 wskazówki kosmicznego zegara zatrzymają się? Czy nie ma nadziei?”

Apolinario Chile Pixtun, członek starszyzny Majów z Gwatemali też jest bez przerwy bombardowany pytaniami o koniec świata, który ”według kalendarza Majów” ma nastąpić 21 grudnia 2012 roku. – Wróciłem z Anglii i już mam tego dosyć – mówi.

Majowie, Aztekowie, Inkowie – Świat Książki

PODOBNE ARTYKUŁY

1547

2530